PL   |   
newsletter   |   
Get the Flash Player to see this rotator.

Namibia, Botswana, Zambia

Wielu zachowawczych podróżników w trosce o swoje zdrowie i bezpieczeństwo, podróżuje po Afryce nie wychodząc z domu - korzystając z map i globusów. Ciiii!!! ..... Nie wolno im w tym przeszkadzać! My zapraszamy na wyprawę życia, do krajów gdzie zdjęcia udają się najlepiej (Namibia), a obfitość zwierzyny przyprawia o zawrót głowy  (Botswana) i wywiera tak ogromne wrażenie, że nie zaciera go nawet majestat Wodospadów Wiktorii (Zambia, Zimbabwe). Kolory i krajobrazy pustynii Namib podziwiane o wschodzie słońca z balonu, hałaśliwa kolonia 100 000 fok na usłanym wrakami Wybrzeżu Szkieletów, etnograficzny raj w Kaokolandzie z plemieniem Himba, Park Narodowy Etosha z bogactwem fauny i ekskluzywnymi kolonialnymi lodgami w pobliżu, granica z Angolą w możliwym towarzystwie krokodyli, słoniowo – hipopotamowe Caprivi, wielka piątka w parku Chobe, rejs dłubanką po Delcie Okavango, lot helikopterem i/lub rafting w Livingstone (Wodospady Wiktorii). Reszta niech pozostanie milczeniem .... :) 
dzień 1 
Spotkanie z uczestnikami wyprawy na wybranym lotnisku w Polsce. Wylot do Windhoek przez jeden z portów europejskich.
dzień 2
Przylot do Windhoek, transfer do hotelu, kolacja w mieście.
dzień 3
Śniadanie i przejęcie przeznaczonych na wyprawę samochodów terenowych. Lunch w Windhoek, wyjazd w kierunku pustynii Namib. Możliwość fakultatywnego przejazdu quadami po pustyni - "po zachód słońca". Kolacja w Lodgu.
dzień 4
Wcześnie rano (ok. 5.00 jest wschód słońca!) wyprawa do parku narodowego - przelot balonem i śniadanie z szampanem! Powrót, obiad i wyjazd w kierunku Swakopmund. Przyjazd do Swakopmund, zakwaterowanie nad brzegiem oceanu. Kolacja w sąsiedniej restauracji - owoce morza (ale nie tylko) - palce lizać!
dzień 5
Po śniadaniu wyruszamy w kierunku Parku Narodowego Etosha – długa trasa. Lunch po drodze. Nocleg w parku narodowym (musimy dotrzec tam przed zmierzchem w przeciwnym razie nie zostaniemy wpuszczeni). Kolacja i obserwacja zwierząt u wodopoju.
dzień 6 
Po śniadaniu wyprawa w kierunku wschodniej bramy parku (jedziemy własnymi samochodami, lunch po drodze) mijając wschodnią bramę dojeżdżamy do ekskluzywnej posiadłości w której spędzimy 2 dni. Kolacja.
dzień 7
Po śniadaniu przedpołudniowa wyprawa do Parku. Powrót i lunch a następnie popołudniowa wyprawa. Kolacja jak z filmu "Pożegnanie z Afryką".
dzień 8 
Po śniadaniu wyruszamy w kierunku Parku Narodowego Caprivi. Lunch po drodze i wizyta u polskich misjonarzy. Nocleg i kolacja w okolicach Rundu nad rzeką Kavango (rejs łodzią po rzece) - po drugiej stronie rzeki Angola!
dzień 9
Po śniadaniu przejazd przez Park Narodowy Caprivi, lunch po drodze, docieramy do lodgu po drugiej stronie parku. Płyniemy po krokodyle i hipopotamy. Kolacja i nocleg.
Dzień 10
Po śniadaniu poranny game drive w parku, po lunchu wyjazd w kierunku Botswany, przyjazd do Kasane, zakwaterowanie w  Lodge na 5 najbliższych nocy.
Dzień 11 do 15
Wyprawy – Victoria Falls (Zambia – wiza) z opcją raftingu na Zambezi i lotem helikoterem nad wodospadami, Chobe Game Drive (przedpołudniowe i popołudniowe), Okavango Delta (fakultatywnie), śniadania, lunche i kolacje w cenie.
Dzień 15 
Po późnym śniadaniu przejazd do Namibii do Katima Mulilo, lunch, spotkanie z siostrami zakonnymi z polskiej misji, zwrot samochodów, lot do stolicy Namibii. Przylot do Windhoek, transfer do lodgu - kolacja.
Dzień 16 
Po śniadaniu zwiedzanie miasta ostatnie zakupy, lunch. Wylot do Europy
Dzień 17 
Przylot do Europy
>Wszystko ma gdzieś swój początek. Nasz był taki.
Trzeba gdzieś pojechać! No tak, gdzie i z kim? Gdzie to jeszcze pół biedy, jest parę miejsc na świecie, niektóre jeszcze nie wyrosły z chłopięcych krótkich spodni, chociażby .... umocnienia Wału Pomorskiego, albo taki Tybet z przygód Wilimowskiego, Malinowski i jego kolej w Andach, Winetou i Góry Skaliste, Mundek Strzelecki i Mount Kosciuszko w Aussie Landzie.
Z kim!!!??? Oto pytanie - najczęściej retoryczne!
Normalnie nie ma z kim!!!
To znaczy normalnie to wszyscy chcieliby i są gotowi, zwłaszcza gdy na chwilę wyskoczą spod pantofla, lub zdejmą krawat. Wtedy z ułańską fantazją (pokrzepieni szklaneczką wzmacniającą doznania) – jedziemy!!! - krzyczą. I tu mała rada dla całej maści organizatorów, wolontariuszy organizacyjnych i innych zdeklarowanych – to najlepszy moment na zebranie zaliczki!!!:), jeśli nawet po żeńskiej reprymendzie się wycofają - zostanie trochę grosza na drinki dla tych, z którymi “choćby i w ogień”.

Ale uwaga! Okazuje się że na “z kim” jest rada! Kto szuka ten znajdzie. A kto szuka dobrze ten znajdzie ... dobrze!
Choć niektorzy już jedną nogą byli w Bhutanie, inni nie w tym terminie, a kolejni nie na tak długo – zaciąg się udał! Bosman - przemianowany podczas czarnolądowej ofensywy na Marszałka podniósł kotwicę! Załoga jak to w dalekiej wyprawie dotrze się, bądź zbuntuje i rozniesie na szablach – kogóż? Marszałka – no przecież!